Epidemia a sytuacja mieszkaniowa w Polsce

2020-12-16

Jak sytuacja epidemiczna wpłynęła na rynek mieszkaniowy w Polsce? Czy obostrzenia sanitarne, niższe stopy procentowe, wyśrubowane standardy banków wobec kredytobiorców przyniosły pozytywny czy negatywny skutek? No i jak, zamknięci w swoich czterech ścianach, ocenialiśmy w lockdownie warunki mieszkaniowe? 

Jak epidemia wpłynęła na nasze zobowiązania finansowe związane z utrzymywaniem mieszkania lub domu?

Rewolucja na rynku mieszkaniowym w Polsce

W drugim kwartale 2020 roku, kiedy w większości krajów wybuchła epidemia i wprowadzono nieraz daleko idące ograniczenia, sprzedaż nieruchomości spadła  aż o 54% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Winne były: gorsza lub niepewna sytuacja finansowa, zaostrzone wymagania (dotyczące np. większego wkładu własnego) dla kredytobiorców czy brak fizycznej możliwości oglądania nieruchomości.

Z drugiej strony obniżka stóp procentowych skłaniała do kupowania nieruchomości na kredyt lub inwestowania w lokale jako bezpieczną alternatywę w stosunku do tracących na oprocentowaniu lokat i obligacji. 

Zmieniło się też nasze nastawienie do cen nieruchomości - przekonaliśmy się, że w związku z ograniczeniami w ruchu turystycznym i biznesowym, ceny mieszkań mogą spadać. Istotnie, po 5-letnim okresie rosnących cen, te zatrzymały się i gdzieniegdzie spadły.

W porównaniu z 2019 rokiem spadł też procent Polaków uważających, że ceny mieszkań w ich okolicy będą wciąż rosnąć. W Europie ten odsetek spadł średnio z 62 do 59%. 

Problemy z opłacaniem czynszu

Epidemia wpłynęła też na ten obszar, zwiększając procent osób, które nie radzą sobie z płatnościami za lokum z 33 do 41% rok do roku. Z drugiej strony spadek czynszów dał też szanse ludziom, którzy nie mieli trudności ze spłatą zobowiązań, ale udało im się zmienić mieszkanie.

Jesteśmy na 5 miejscu, za Hiszpanią, Turcją, Rumunią i Włochami z 34% osób, które martwią się o to, czy będą w stanie opłacić wynajem swojego mieszkania w przyszłym miesiącu.

Podobne trudności i negatywne nastawienie (obawy) cechuje większą liczbę osób spłacających mieszkanie lub dom na kredyt. Jakkolwiek obniżki stóp procentowych przyniosły pewną ulgę ich kieszeniom, o tyle gorsza sytuacja finansowa lub brak poczucia jej stabilności, wpływa na ocenę problemów ze spłatą rat.

Nie ma to jak w domu

Zaskakująco dobrze oceniliśmy komfort mieszkania w swoich domach lub mieszkaniach w trakcie tzw. lockdownu. Aż 81% respondentów odpowiedziało pozytywnie na pytanie o komfort warunków mieszkaniowych w przypadku spędzania dłuższego czasu (np. kwarantanny). "Wyprzedził" nas tylko Luksemburg, a i mieszkańcy innych europejskich krajów osiągali wyniki na poziomie 60-70%.

Chociaż jesteśmy z tyłu jeśli chodzi o średni metraż przypadający na osobę (28 m2 w porównaniu z europejską średnią 43 m2) to jednak na zadowolenie mogły wpływać inne, nielokalowe kwestie, jak np. wygoda pracy zdalnej, brak dojazdów, możliwość spędzania większej ilości czasu z bliskimi, itd.

Pomimo wysokiego poziomu zadowolenia, już tylko 6% polskich respondentów odpowiedziało, że nie chciałoby niczego zmieniać w swoim lokum. W pozostałych krajach Europy wartość ta jest średnio o połowę wyższa.

Co najbardziej chcielibyśmy zmienić? Top 3 to: wielkość mieszkania lub domu, jego energooszczędność i lepsza przestrzeń na zewnątrz (ogródek, balkon) - co zrozumiałe zwłaszcza po doświadczeniu zamknięcia. Co zaskakujące, kwestie finansowe - czynsz, opłaty, znalazły się dopiero na 4 miejscu.

Źródło danych w tekście: Karol Pogorzelski, Sytuacja mieszkaniowa Polaków 2020. Dom jako miejsce pracy, nauki i odpoczynku - wyniki Finansowego Barometru ING, listopad 2020.

Myślisz o zmianie mieszkania?

Sprawdź ofertę specjalną kredytu hipotecznego